poniedziałek, 12 marca 2012

Zakładnicy książkowi

pojawili się ostatnio u mnie. Znudziło mi się zaznaczanie czytanego miejsca tym, co się akurat nawinęło pod rękę (zazwyczaj nawijał się jakiś stary paragon), no to sobie narobiłam zakładników. Kilku oddałam w dobre ręce, a pozostałych zostawiłam sobie. Jeden z nich, w związku z ptasim przyodziewkiem, wpasował się w UHK-owe wyzwanie: 




Jak widać na załączonym obrazku, żółć nadal mnie zalewa ;)

Pozdrawiam
b-p

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Może i żółć, ale ciepła i dobrze się komponuje z czernią :)

Ż.

Prześlij komentarz