pojawili się ostatnio u mnie. Znudziło mi się zaznaczanie czytanego miejsca tym, co się akurat nawinęło pod rękę (zazwyczaj nawijał się jakiś stary paragon), no to sobie narobiłam zakładników. Kilku oddałam w dobre ręce, a pozostałych zostawiłam sobie. Jeden z nich, w związku z ptasim przyodziewkiem, wpasował się w UHK-owe wyzwanie:
Jak widać na załączonym obrazku, żółć nadal mnie zalewa ;)
Pozdrawiam
b-p


1 komentarz:
Może i żółć, ale ciepła i dobrze się komponuje z czernią :)
Ż.
Prześlij komentarz