czwartek, 11 sierpnia 2011

Chrupanka...

krakowska sprzyja blogowaniu. Prawda to najprawdziwsza, dowiedziona empirycznie przez bordowego-psa, hau, hauuuu! Miesiąc nie miałam ochoty tu zajrzeć, a po chrupnięciu trzeciej chrupanki chęć mnie wzięła, no to piszę (chrupiąc chrupankę profilaktycznie, żeby mi chęć nie przeszła). Och! Gdybyż ta chrupanka nie była oblana polewą czekoladową, byłaby idealna. No cóż, nobody's perfect, nawet chrupanka, o bordowym-psie nawet nie wspomnę...

Na koniec kilka zdjęć tego, co ostatnio powstało u bordowego-pasa pod stołem (w kuchni).

Kartka ślubna dla Karoliny i Vibhavana, która poleci razem z pewną Gośką do Indii. Format tej kartki bardzo mi się spodobał i pewnie jeszcze nie raz coś podobnego zrobię:




 Bordowy-pies został szewcem! Dwie zapudłowane pary trampek powstały dla dwóch młodych dżentelmenów, którzy ostatnimi czasy zawitali na tym - podobno - najlepszym ze światów (chociaż bordowy-pies ma inne zdanie na ten temat). Pomysł na trampki znaleziony w sieci (dużo się ich naoglądałam na blogach zdolnych dziewczyn, np. tu). Bardzo mi się spodobał, więc spróbowałam i ja:






I na koniec jeszcze jedna kartka, tym razem dla młodej damy: 


I to by było wszystko na dziś. Chrupanka się skończyła, czas wracać do rzeczywistości.
Pozdrawiam i do zobaczenia niebawem

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

No proszę, proszę... Jak na podstolikowego bordowego-psa, to dzieła tworzysz genialne :).
Czy Tymek przymierzał już to sportowe obuwie, nie gniotło go w małego palucha? Ciżemki - pierwsza klasa :).
Jedna taka para przydałaby mi się na treningi, tylko ździebko większa ;)
pozdrawiam, Żonkil

bordowy pies pisze...

Nie ma sprawy, ciżemki-żonkilówki się zrobią ;)

Prześlij komentarz